powrót
Recenzje płyty "Dotyk Iluzji"
Metal Hammer - lipiec 99 - płyta "Dotyk Iluzji"
Z nazwą zespołu zetknąłem się już dawno, za sprawą Telegazety, w której byty reklamowane koncerty. Wśród nich bardzo często pojawiała się nazwa Batalionu, tak że w końcu zacząłem się zastanawiać, jaką muzykę gra ten zespól. Niestety, nazwa nie zdradzała mi tego. Zdziwiłem się też, dlaczego nie wydali płyty. Tyle koncertów, znaczy się, że zapotrzebowanie na muzykę jest, ale dlaczego nie ma wydawcy. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że przyjdzie mi poznać ten zespól i to dość szybko. Po wie-lu latach grania uśmiechnęło się szczęście do Batalion d'Amour. Grupa wykorzystała ponowną popularność muzyki gotyckiej i, chociaż tak naprawdę gotyckiego roc-ka nie grała, a raczej rock z elementami cold wave, wydała "Labirynt Zdarzeń", płytę będącą tak naprawdę rozliczeniem się z dotychczasową działalnością. Był to ciekawy i udany debiut, który zapowiadał dalszy rozwój zespołu. "Dotyk Iluzji" jest w za-sadzie kontynuacją debiutu, ale jest również płytą odmienną, dojrzalszą. Batalion d'Amour postanowili rozwinąć swoje brzmienie. zrezygnowali z surowego, bardziej rockowego przekazu, na rzecz Iekko metalizującego (wystarczy wsłuchać się we wręcz metalowe "Prywatne Piekło" czy "Blood's On Our Hands", który to numer mógłby z powodzeniem grać obecnie Crematory). Brzmienie klawiszy również zostało wzbo-gacone gotycko-metolowym soundem, nasuwającym na myśl Theatre Of Tragedy, He-venwood czy nawet Paradise Lost (oczywiście sprzed albumu "Host"). Anna Zachar i Piotr Grzesik dołączają do tego brzmienia gothic/cold wave wokalizy z pogranicza starego Fields of the Nephilin, Rubicon, Closterkeller,1984 i Sisters of Mercy. Zresz-tą wokale są nieodzownym elementem muzyki Batalion d'Amour, bez nich straciłaby ona swój wymiar. Głos jest kolejnym instrumentem wprowadzającym ból, zadumę, melancholię i mrok do muzyki zespołu. Pojawiający się gościnnie na plycie Piotr Kolleck z grupy Tower wykazuje, że muzyka Batalionu ma w sobie ładunek agresji, któ-ry łatwo można wyzwolić przy nadarzającej się okazji. Podobny stan pojawia się także przy słuchaniu "W Połowie Drogi Donikąd", która ta kompozycja utrzymana jest w konwencji progresywnego rocka. Stąd może i jej rozbudowana forma - polecam ten utwór wszystkim zdołowanym, zrobi wam się lepiej na duszy po jego przesłucha-niu, koniecznie nocną porą. Co do progresji, to mamy do czynienia ze swoistym kuriozum polegającym na gitarowym dualizmie. Robert Kolud i Tomasz Ziemiński re-prezentują skrajnie odmienne style gry, nasuwają się chwilowo skojarzenia z duetami gitarowymi w zespolach Virgin Sleel czy New Eden. Cieszy, że w Polsce również można stworzyć taką symbiozę. Jest to pewna alternatywa i ratunek dla "skostniałej" już dzisiaj muzyki progresywnego rocka. Spore umiejętności technicz-ne zespołu ujawniają się również w coverze "Personal Jesus" z repertuaru Depeche Mode. Tak energetyzującej przeróbki tego utworu nie spodziewałem się usły-szeć - brawa dla Ani Zachar za klimatyczny wokal w tym numerze oraz dla Mariusza Pająka za chórki w stylu Dave'a Gahan'a. Teksty wyśpiewane przez wokalistkę i wo-kalistę są bardzo osobiste, nie moim ich opisać, trzeba wysłuchać i subiektywnie zinterpretować.
Tak naprawdę, to tę płytę należy podsumować krótko - to nie iluzja.
deszczownie,armatki nieżne, deszczownia,nawadnianie
sprężarki,kompresory,sprężarka,osuszacze
koagulanty,oczyszczalnie cieków,polielektrolity
deszczownie,armatki nieżne, deszczownia,nawadnianie
sprężarki,kompresory,sprężarka,osuszacze
koagulanty,oczyszczalnie cieków,polielektrolity