Batalion damour

Chorzów, Leśniczówka  6.09.2003

 

 

Koncerty w chorzowskiej „Leśniczówce” stały się już dla Batalion D’Amour niepisaną tradycją. Stanowią ważny punkt w koncertowym grafiku zespołu. Grupa pojawia się tu regularnie co roku. Zresztą samo miejsce wydaje się mieć dla muzyków znaczenie szczególne. Położony niemal w samym środku lasu historyczny drewniany budynek Domu Pracy Twórczej emanuje niezwykłym, skłaniającym do refleksji klimatem. To właśnie tutaj - ładnych kilka lat temu – swój pierwszy koncert w składzie Batalionu zaśpiewała Ania Zachar. Również jeden z ostatnich w szeregach grupy występów Anki (już pod nazwiskiem Blomberg) przed jej wyjazdem na stałe do Anglii miał miejsce właśnie w tym legendarnym klubie w styczniu 2001. Tutaj wreszcie, w czerwcu 2002 udanie zadebiutowała przed śląską publicznością nowa wokalistka grupy – Karolina Andrzejewska. Bez wątpienia atmosfera kultowego miejsca sprzyja udanym koncertom. Nie inaczej było i tym razem.

O wartości nowego oblicza grupy miałem okazję przekonać się w ostatnich miesiącach już kilkakrotnie. Z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa mam odwagę oznajmić, iż dopiero obecna wersja BD’A odpowiada mi najbardziej. Oczywiście nie każdemu musi się podobać sposób śpiewania nowej wokalistki oraz charakter prezentowanych na żywo premierowych kompozycji, co uwidacznia się czasami w wysuwanych pod adresem zespołu słowach krytyki. Słowa te wypowiadają jednak przede wszystkim ludzie przyzwyczajeni do gotyckiego wizerunku grupy. A tymczasem zarówno głos Karoliny jak i struktura nowych piosenek oddalają Batalion D’Amour od całego tego nurtu gotyckiego o lata świetlne! I bardzo dobrze. Nowy materiał mieści się raczej w stylistyce rocka progresywnego, aczkolwiek upychanie go na siłę w jakiejkolwiek szufladce byłoby dla twórców mocno krzywdzące. To po prostu bardzo ciekawe i niebanalne kompozycje. Są  w nich miejsca na rozbudowane partie instrumentalne, są niesztampowe melodie i częste zmiany tempa. Nad wszystkim zaś unosi się śpiew, który porusza do głębi. Śpiew jakże inny od tego, który wciąż serwują nam zapatrzone w Anję Orthodox kolejne pokolenia smutnych panien w czarnych sukniach. Mocny, nieco soulowy głos, którym operuje osoba świadoma swych możliwości. Co więcej, dzięki zasileniu składu BD’A przez Karolinę nieznanym dotąd blaskiem zalśniły także niektóre starsze kompozycje z repertuaru zespołu, a chociażby taki „Empty minds” wydaje się być wręcz stworzony idealnie po to, aby śpiewała go właśnie ona.

O tym, że Batalion pojawi się w Leśniczówce na początku jesieni, wiedziałem już od jakiegoś czasu. Oczywiście nie miałem zamiaru przepuścić takiej okazji, zatem w sobotę 6 września 2003 chętnie zawitałem do legendarnego chorzowskiego klubu. Zespół (jak zwykle) dotarł na miejsce niemal w ostatniej chwili, co nie przeszkodziło „starym wyjadaczom” sprawnie rozstawić sprzęt i rozpocząć imprezę z naprawdę niewielkim opóźnieniem.

Po krótkiej próbie dźwięku jako pierwszy zabrzmiał utwór „Ranny anioł”. Zaraz za nim usłyszeliśmy „Białą sukienkę” z cieszącej się wciąż wśród gotów uznaniem płyty „55 minutes of love”, po czym grupa skupiła się już głównie na prezentacji najnowszych dokonań. W nostalgiczny klimat wprowadził nas zatem „Shadow side of god” i zagrane w chwilę potem „Czarne słońca”. Słuchając wykonań tych kompozycji w Leśniczówce byłem już bogatszy o znajomość nagranego na przełomie czerwca i lipca najnowszego Demo zespołu, na które trafiły wspomniane utwory. Zdaję więc sobie sprawę z faktu, że miałem nieco ułatwiony odbiór tego materiału. Tym bardziej warto więc podkreślić fakt, iż nowe utwory zagrane w Chorzowie spotkały się z entuzjastyczną owacją publiki, która raczej nie miała możliwości wysłuchania wcześniej wspomnianej demówki. Świadczy to dobitnie, że dobra muzyka zawsze obroni się sama! Kolejnym nowym kawałkiem był „Ulice bez nazw i ludzie bez twarzy” zaśpiewany wspólnie przez Karolinę i Piotra. Potem jeszcze „Engraved words” oraz „Przed świtem”. Rzecz jasna, nie mogło tego wieczora zabraknąć coveru Depeche Mode „Personal Jesus”. Zespół gra go na swoich koncertach chyba od zawsze. W każdym razie ja nie przypominam sobie koncertu BD’A, na którym pominięto by ów „szlagier”. Co prawda wraz z odejściem z zespołu Ani Blomberg populacja zaprzysięgłych fanów DM zmalała w szeregach grupy o 50%, ale pamiętajmy, że pozostałe 50% stanowi największy fan Depeche Mode na Podbeskidziu – mister Mariusz „Pajdo” Pająk. Stąd też nie mam obaw o to, że kiedykolwiek zabraknie na koncercie Batalionu „Personala” tudzież innego coveru DM.

Jak zwykle gorąco przyjęty został „Dotyk iluzji” z pamiętnej płyty o tym samym tytule. Również z tego samego albumu zabrzmiała w chwilę potem niezwykła pieśń „Szukając”. Tu pozwolę sobie znów na osobistą dygresję. Piosenka „Szukając” jest - moim skromnym zdaniem - jednym z najjaśniejszych punktów „starego” Batalionu. Jestem jednak mocno odosobniony w tym przekonaniu. Panowie z zespołu jakoś chyba niespecjalnie docenili wagę tej perełki, albowiem nigdy dotąd nie wykonywali tego utworu na żywo! Dopiero moje kilkumiesięczne (tak, tak) błagania zaowocowały precedensem – Piotr obiecał, że na pewno kiedyś to zagrają. Chłopaki przećwiczyli to w końcu na próbie i stało się! Zagrali go w Leśniczówce, prawdopodobnie specjalnie dla mnie! Nie muszę chyba dodawać, iż był to najmilszy fragment całego koncertu. Nieco wyciszony Pajdo, senne klawisze Mirka, porywający motyw gitarowy Roberta i śpiewany przez Piotra (wspomaganego tylko w refrenie przez Karolinę) prosty, ale jakże piękny tekst. Taka chwila mogłaby trwać wiecznie...

Ostatnim akcentem nowych czasów był utwór „Toksyczna”, również znany jak na razie tylko z najnowszego Demo. To kolejna prawdziwa perła w repertuarze BD’A i myślę, że ma szanse stać się kiedyś klasykiem. Tymczasem koncert nieubłaganie zmierzał już do finału. Po wspaniałym „Empty minds” zagrano zamykające właściwą cześć setu „W połowie drogi donikąd”. Spragnieni muzyki słuchacze zaczęli więc domagać się bisów. Grupa wróciła na scenę i wykonała „Szaleństwo”, ale publice wciąż było mało. Definitywnie na koniec usłyszeliśmy więc „Żądze” – stareńki kawałek znany jedynie z kasety „Synowie buntu”, pamiętający jeszcze wczesne lata dziewięćdziesiąte, gdy Batalion występował w nieco innym składzie. Obowiązkowe ukłony, podziękowania...

Nie przesadzę pisząc, że był to jeden z najlepszych koncertów tej grupy, na których miałem okazję być. Pozostaje jedynie żałować, że do czasu następnego pojawienia się Batalion D’Amour w Leśniczówce przyjdzie mi pewnie poczekać kolejny okrągły rok.

 

 

 

ã Michał, wrzesień 2003

 

 

 

 

 

 

deszczownie,armatki śnieżne, deszczownia,nawadnianie sprężarki,kompresory,sprężarka,osuszacze koagulanty,oczyszczalnie ścieków,polielektrolity deszczownie,armatki śnieżne, deszczownia,nawadnianie sprężarki,kompresory,sprężarka,osuszacze koagulanty,oczyszczalnie ścieków,polielektrolity